niedziela, 26 marca 2017

Potęga podświadomości to nie magia

 Jeśli masz do czegoś podchodzić z negatywnym nastawieniem, lepiej w ogóle nie próbuj. Jeśli z góry zakładasz, że nie osiągniesz tego, o czym marzysz - zmień marzenie albo nastawienie.
 Joseph Murphy idzie jednak krok dalej, a ja zauważam, jak z biegiem czasu szerzy się grono jego fanów.

 Bo podświadomość to potęga a nie pieprzony czarodziej. 





 Całkowicie się zgadzam, że nasze nastawienie i myślenie jest bardzo ważne w przeróżnych działaniach. To nie podlega mojej wątpliwości - jeśli nie wierzysz w swój sukces, nie będziesz się wystarczająco starał, nie poświęcisz wszystkiego dla czegoś, co ma nie wyjść.
 Wiara to pierwszy krok. Pozwala na swobodne działanie, nieprzerwane żadną wątpliwością.

,,Potęga podświadomości'' nie mówi jednak tylko o programowaniu się na pozytywne myślenie, wytwarzaniu pozytywnych emocji. Potęga twierdzi, że samo myślenie jest w stanie zmienić rzeczywistość. O ile zgadzam się, że myślenie o czymś, podświadoma pewność, że coś jest realne, zmienia (także podświadomie) nasze działania, to nie mogę się zgodzi z teorią, że można sobie wymarzyć ( a raczej ,,wyMYŚLIĆ) wszystko.

Przeraża mnie grono zwolenników tej książki. Nie mówię tu o tych, którzy dzięki niej odkryli podświadomość. Chodzi mi o tych, którzy dzięki świadomemu myśleniu stają się leniwymi panami życia. Mówią ,,będę o czymś długo myślał i wmówię sobie, że to istnieje - to to samo do mnie przyjdzie". Nie tak szybko.  Nikt jeszcze samymi myślami nic wielkiego nie stworzył.


Bądźmy świadomi mocy myślenia albo nawet świadomi samego myślenia. Wpływajmy na swoje nastawienie, sposób w jaki widzimy świat...Ale nie zakładajmy od razu, że pozytywne myślenie ześle nam dobrobyt z kosmosu.

2 komentarze :

  1. Potęga pozytywnego myślenia, jest nie do przecenienia. Ale teraz warto pamiętać o tym, że żeby coś osiągnąć to trzeba się narobić. Takie książki niosa za sobą niestety niebezpieczeństwo o którym wspomniałaś.. ludzie bezkrytycznie przyjmują wszelkie rewelacje i wcielają w życie. Kiedy nie wychodzi.. szukają kolejnego guru.. i zamykają koło. Dlatego... ja nie czytam tego typu książek. Sama wiem, co dla mnie najlepsze, słucham (niemal zawsze) intuicji. I źle na tym nie wychodzę.

    OdpowiedzUsuń
  2. Słyszałam o tej książce już kiedyś i słyszę po raz kolejny w przeciągu kilku ostatnich dni. Słyszałam też kiedyś teorię o tej jakże potężnej mocy myślenia, które może poniekąd coś stworzyć. To akurat jest trudne do uwierzenia, ale cała koncepcja potęgi podświadomości jest czymś, z czym się w pełni zgadzam. Zawsze powtarzam, że nasze nastawienie zmienia wiele w codzienności, więc chociaż w ten drobny sposób możemy wpłynąć na pewne aspekty naszego życia.

    OdpowiedzUsuń