poniedziałek, 20 marca 2017

Zobacz siebie w trumnie

 Ponoć wyobrażenie siebie samego w trumnie to jeden z najlepszych sposobów na zrozumienie swoich marzeń i wartości. Podobno nic tak nie motywuje i nie przeraża jednocześnie. Musisz się sam przed sobą przyznać, że kiedyś umrzesz - niezależnie czy chcesz o tym myśleć.
 Leżysz w trumnie. Drętwo. Prawdopodobnie w jakimś eleganckim ubraniu (tak jakby trzeba było witać śmierć, jak jakąś ważną osobistość). Patrzysz na siebie.
 Jak chciałbyś być żegnany? Jako kto? Jak wspominany? Jako rodzinny i dobry? Lubiany i znany? Mądry i wielki?
 Ponoć to jeden z lepszych sposobów. Ponoć...

Bo o czym tak naprawdę mogą myśleć ludzie, gdy umierają?





 Zastanawiam się, czego tak naprawdę może chcieć człowiek, który wie, że umiera? Według psychologii etapy godzenia się ze śmiercią wyglądają następująco:

  • zaprzeczenie
  • gniew
  • targowanie się (negocjacja)
  • depresja
  • akceptacja


Na końcu jest akceptacja - to właśnie, co ona oznacza? Obojętność? Gotowość? Odwagę?

Czy będąc świadomym swojej nadchodzącej śmierci, można wciąż czegoś pragnąć na ziemi? Czy naprawdę wtedy zależy nam na reputacji? Osiągnięciach?



 Widząc siebie w umierającą, nie czuję motywacji. Nie myślę o tym, że czas zapieprza jak szalony, z roku na rok coraz bardziej, a ja muszę działać, żeby nie zawieść siebie na starość. Nie myślę, że życie jest jedno, więc muszę jak najwięcej osiągnąć i szybko realizować pragnienia.
 O takich rzeczach myślę zasypiając co noc.

  Gdy widzę siebie na łożu śmierci, nie myślę o świecie zewnętrznym. Chcę innych rzeczy. Chcę wewnętrznego spokoju, chcę być gotowa. Chcę zostawiać bliskich bez paniki.
  To tak jak rollercoaster. Sekundy przed startem, gdy czekasz przerażona na to, co nadejdzie. Jedni panikują, krzyczą, mdleją. Inni próbują zachować spokój i czekać na to co nadejdzie.

Czekam co nadejdzie już dziś.

5 komentarzy :

  1. Nie powiem ci gdzie ale w jakimś kraju robią takie testy tzn ludzie z własnej woli poddają się im. Na wolnym powietrzu są trumny do której ludzie się kładą i normalnie cię zamykają (oczywiście wszystko jest monitorowane gdyby np komuś nagle miało zrobić się słabo.
    Ogólnie to traktują jako terapię, część ludzi chorych, część które mają depresję lub klaustrofobie. Osoby które chcą doznać czegoś innego (choćby pochodzenie się po części z śmiercią, szczególnie osoby które są bardzo chore)
    Podobno taka terapia daje bardzo dużo takiemu człowiekowi, szczerze mówiąc oglądając program wyglądało to dość ciekawie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ciekawie to brzmi, ale szczerze mówiąc nie wierzę za bardzo w takie metody, na pewno nie, jeśli chodzi o długotrwałe działania :)

      Usuń
  2. Jako wyznawczyni emocji pozytywnych odrzucam wyobrażanie sobie siebie w trumnie z miejsca. Po co sobie wyobrażać śmierć? Dla mnie to nielogiczne. Zawsze byłam zła na mamę (i nadal jestem), kiedy mówi o śmierci i trumnach. Dla mnie to tak jakby wywoływanie wilka z lasu. Wiadomo na każdego czeka kostucha (ostatnio przyszła po jednego z najpotężniejszych na świecie.. nie pomogło 7 serce, nie pomogły setki miliardów.. umarł). To chyba jedyna sprawiedliwa rzecz(sprawa?) na ziemi.. śmierć, która dosięga każdego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. prawda :)
      jednak mam czasem wrażenie, że unikanie tego tematu to tylko przejaw strachu i niegodzenia się na własny koniec...

      Usuń